Perimenopauza – czas wielkich możliwości, a nie koniec życia
Perimenopauza wciąż jest tematem stosunkowo mało obecnym w gabinetach lekarskich i świadomości kobiet. Jak podkreśla ginekolog, dr n. med. Anna Knafel, to jednak niezwykle ważny etap życia, który warto potraktować nie jako początek końca, ale jako moment, w którym można świadomie zadbać o swoje zdrowie.
– Perimenopauza jest relatywnie nowym tematem i bardzo mało o niej wiemy w porównaniu do menopauzy. Mówiąc kolokwialnie, jest to okres, w którym często mamy objawy menopauzalne, ale dalej mamy miesiączki – wyjaśnia dr Anna Knafel. Jak dodaje, jest to „najbardziej burzliwy czas w naszym życiu” i jednocześnie punkt zwrotny, który powinien skłonić kobietę do większej troski o siebie.
Perimenopauza to moment otaczający ostatnią miesiączkę – obejmuje zarówno lata przed menopauzą, jak i rok po niej. – Jest to taki most, który łączy okres rozrodczy z okresem postmenopauzalnym – mówi ekspertka. Trudno jednoznacznie określić, jak długo trwa ten etap. Może to być od kilku do nawet 10 lat, a jego początek nie jest bezpośrednio związany z wiekiem chronologicznym kobiety.
Nie tylko zaburzenia cyklu
Rozpoznanie perimenopauzy nie zawsze jest łatwe, ponieważ pierwsze objawy często nie dotyczą bezpośrednio miesiączki. Jak zauważa dr Knafel, mogą pojawić się już w późnym okresie rozrodczym i mieć przede wszystkim charakter neurologiczny.
– Są to głównie objawy mózgowe, czyli takie, których często nie zauważamy albo bagatelizujemy – mówi. Pacjentki zgłaszają zmęczenie, zaburzenia lękowe, obniżony nastrój czy problemy ze snem. Uderzenia gorąca pojawiają się nieco później, natomiast wcześniejsze, mniej charakterystyczne symptomy często nie są kojarzone z perimenopauzą.
Jednym z określeń opisujących ten zespół objawów jest NFLM, czyli not feeling like myself – „nie czuję się sobą”. – To jest najczęstsze, co pacjentki mówią w gabinecie: wszystko jest okej, niby badania są okej, natomiast widzą, że coś jest nie tak i nie potrafią często uchwycić tego, co dokładnie się dzieje – tłumaczy dr Knafel.
Szczególnie niepokojące dla kobiet mogą być problemy z pamięcią i koncentracją. „Czują się tak, jakby były otulone watą. Czyli to jest ta mgła mózgowa, o której mówimy” – wyjaśnia. Kobiety zaczynają zapominać, gdzie położyły kluczyki, co miały kupić czy gdzie zostawiły listę zakupów. Często pojawia się wtedy obawa, czy nie są to pierwsze objawy demencji.
Kiedy warto skonsultować się z lekarzem?
Według dr Knafel wiele kobiet, mimo zgłaszania objawów, nie otrzymuje właściwej porady. –Szacuje się, że 70 proc. kobiet, które zgłaszają takie objawy, nie dostaje porady. Po prostu są one bagatelizowane – mówi.
Pomocne mogą być kryteria dotyczące zmian cyklu. Jeżeli długość cyklu zmienia się o siedem dni lub więcej, może to wskazywać na wczesną perimenopauzę. Późniejszy etap wiąże się natomiast z wydłużaniem cykli – do sytuacji, w której kobieta przez co najmniej 60 dni nie ma miesiączki.
– Jeżeli chcemy mieć większą pewność, możemy również zrobić badania, które wchodzą w skład kryteriów, czyli AMH, FSH, inhibinę, a także USG. Natomiast nie jest to konieczne do rozpoznania – podkreśla ekspertka. W wielu przypadkach lekarz zajmujący się perimenopauzą jest w stanie rozpoznać ten etap już na podstawie rozmowy z pacjentką.
Hormony – nie wszystko jest dla wszystkich
Jednym z tematów, które budzą najwięcej pytań, jest terapia hormonalna. W perimenopauzie poziom hormonów może bardzo dynamicznie się zmieniać. – Jednego dnia możemy mieć taki wynik badania, a innego dnia całkowicie, o 180 stopni, inny. Nasze ciało lubi stabilność – mówi dr Knafel.
Jednocześnie ekspertka zwraca uwagę, że antykoncepcja hormonalna może być jednym ze sposobów łagodzenia objawów perimenopauzy, ale nie jest jedyną możliwością. – Antykoncepcja hormonalna jest jedną z możliwości okiełznania objawów w perimenopauzie, natomiast nie jedyną – podkreśla.
Wybór terapii powinien zależeć od sytuacji konkretnej kobiety, jej wieku, objawów, potrzeb i czynników ryzyka. – W związku z tym bardzo musimy ważyć, jaki rodzaj terapii zastosujemy u danej kobiety. Nie wszystko jest dla wszystkich – zaznacza.
Seksualność również się zmienia
Jednym z tematów, o których kobiety wciąż niechętnie rozmawiają, jest seksualność. Spadek libido często bywa utożsamiany z suchością pochwy, choć – jak wskazuje dr Knafel – są to kwestie, które należy rozpatrywać oddzielnie.
– Musimy rozdzielić naszą seksualność, która się zmienia, z naszą fizycznością, która również się zmienia – mówi. Objawami mogą być m.in. mniejsze nawilżenie, bolesność podczas stosunku, nawracające infekcje pochwy czy pęcherza moczowego.
Jednocześnie na seksualność kobiety wpływa nie tylko fizjologia. Okres perimenopauzy często przypada na moment życia, w którym kobieta jest jednocześnie aktywna zawodowo, wychowuje dzieci, a czasem opiekuje się również rodzicami. – My jesteśmy jakby atakowane z każdej strony i w tym wszystkim nawet nie mamy czasu pomyśleć o sobie – zauważa ekspertka.
Dlatego – jak podkreśla – kobiece pragnienie seksualne często ma charakter reaktywny. – My, jako kobiety, mamy tak zwane pragnienie reaktywne, czyli ono jest w odpowiedzi na coś – w odpowiedzi na dotyk, na jakiś bodziec erotyczny, na to, że czujemy się bezpieczne, że jest jakaś fajna atmosfera – mówi.
To nie jest koniec życia
Zdaniem dr Knafel bardzo ważne jest również to, aby kobiety nie postrzegały perimenopauzy jako końca określonego etapu życia. – To nie jest tak, że my wchodzimy w perimenopauzę, kupujemy trumnę i koniec. To już jest koniec naszego życia. Absolutnie nie – mówi.
Jej zdaniem okres około 40. roku życia może być właśnie momentem, w którym kobieta zaczyna świadomie inwestować w siebie. – To jest taki czas, że przede wszystkim przeżyłyśmy te 40 lat w zdrowiu, najczęściej już coś osiągnęłyśmy, mamy osoby, które nas otaczają i które nas kochają. To jest taki moment, kiedy tak naprawdę możemy odżyć, możemy zacząć coś robić dla siebie – podkreśla dr Knafel.
Jednocześnie ekspertka zachęca, aby o zdrowiu myśleć nie tylko w kontekście bieżących objawów, ale także przyszłości. Perimenopauza jest bowiem okresem istotnych zmian metabolicznych. Wraz ze spadkiem poziomu estrogenów zwiększa się masa tłuszczowa, a zmniejsza masa mięśniowa. Dlatego szczególnego znaczenia nabierają dieta i aktywność fizyczna.
– Przede wszystkim musimy pamiętać, że faktu, że jajniki przestają pracować, nie zastąpimy niczym innym, żadnym suplementem, witaminą, niczym. Natomiast na pewno głównymi filarami tego, co się będzie działo z nami, są nasze odżywianie, aktywność ruchowa i suplementy jako dodatek – mówi dr Knafel.
Zdrowie trzeba budować wcześniej
Ekspertka zwraca również uwagę, że wiele chorób, których ryzyko rośnie wraz z wiekiem, przez długi czas nie daje żadnych objawów. – My nie czujemy, że zwężają nam się naczynia, nie czujemy tego, że rośnie nam cholesterol, nie czujemy spadającej masy kostnej. To się dopiero dzieje za kilkadziesiąt lat – podkreśla.
Dlatego właśnie perimenopauza może być dobrym momentem na ocenę własnego ryzyka zdrowotnego i zmianę stylu życia. – To jest ten moment, kiedy powinniśmy się zatrzymać, oszacować nasze ryzyko, zmienić nasze działanie i odpowiedzieć sobie na pytanie: jak moje życie ma wyglądać za te 30–40 lat? – mówi ekspertka.
Ważna jest m.in. troska o masę mięśniową i kostną. Jak zauważa dr Knafel, największa utrata masy kostnej następuje właśnie w okresie perimenopauzy. – W okresie do dwóch lat po ostatniej miesiączce tracimy 10–12 proc. masy kostnej, której już nie jesteśmy w stanie odbudować. Dlatego takie badania powinny być zrobione wcześniej – zaznacza.
Okno możliwości
Na koniec dr Knafel podkreśla, że najważniejsza jest świadomość. – To wszystko, o czym mówimy, jest powiedziane po to, żeby zwiększyć naszą świadomość. To jest naprawdę okno wielkich możliwości dla nas – mówi. Jej zdaniem wiedza pozwala odzyskać poczucie kontroli nad własnym zdrowiem i przyszłością. Dlatego warto dbać o sposób odżywiania, aktywność fizyczną, poziom stresu i przede wszystkim o masę mięśniową. – Bardzo często my, jako kobiety, chcemy być chude, ale chudość nie znaczy, że jesteśmy silne – zaznacza.
I właśnie dlatego, podsumowując swoją rozmowę, ekspertka wraca do najważniejszego przesłania: – Perimenopauza to jest okno naszych możliwości, a nie okno, w którym już mamy się żegnać z tym światem.