Reumatolog nie tylko dla seniorów. „To jeden z największych mitów”
Reumatologia wciąż kojarzy się przede wszystkim z osobami starszymi. Tymczasem, jak podkreśla lek. Bartosz Fiałek, reumatolog, współczesna reumatologia zajmuje się w dużej mierze chorobami osób młodych i w średnim wieku.
– To mit, który stwarza problem. Myśląc, że reumatologia jest specjalizacją zajmującą się tylko osobami starszymi, sprawiamy, że młodsi pacjenci często bagatelizują swoje objawy. A im później rozpoznajemy chorobę reumatyczną, tym mniejsze są szanse na odpowiednie leczenie i doprowadzenie do remisji – mówi lekarz.
Wśród chorób, którymi zajmuje się współczesna reumatologia, znajdują się przede wszystkim choroby autoimmunologiczne i zapalne. Mogą pojawić się w młodym wieku i przez długi czas pozostawać nierozpoznane.
Czym właściwie są choroby autoimmunologiczne? Najprościej mówiąc, to sytuacja, w której układ odpornościowy zaczyna atakować własne, zdrowe komórki i tkanki.
– Nasz układ immunologiczny powinien walczyć z patogenami i z wrogami, czyli z tym, co obce. W chorobach autoimmunologicznych za obce uważa nasze własne komórki – tłumaczy Bartosz Fiałek.
Przyczyny tych chorób nie są jednak jednoznaczne. Na ich rozwój wpływa wiele czynników: predyspozycje genetyczne, środowisko, niektóre infekcje, a także styl życia. Nie oznacza to jednak prostego związku przyczynowo-skutkowego.
– Ich rozwój jest najczęściej wieloczynnikowy – znaczenie mają zarówno predyspozycje genetyczne, jak i czynniki środowiskowe. Coraz więcej wiemy także o roli niektórych infekcji wirusowych, na przykład wirusa Epsteina-Barr, który może zwiększać ryzyko rozwoju tocznia rumieniowatego układowego. Nie możemy jednak powiedzieć: „masz EBV, będziesz miał toczeń”. To jeden z wielu czynników, który u osób predysponowanych może przyczynić się do rozwoju choroby. Znaczenie mają również określone warianty antygenów zgodności tkankowej HLA, które zwiększają ryzyko niektórych chorób reumatycznych. Mamy więc wiele czynników, które mogą zwiększać ryzyko zachorowania, ale żadnego z nich nie możemy uznać za jedyną przyczynę. Nie oznacza to również, że określony styl życia automatycznie wywoła chorobę. To wszystko jest znacznie bardziej zniuansowane. Brak jednej przyczyny sprawia, że chorób autoimmunologicznych nie potrafimy dziś jednoznacznie wyleczyć, ale umiemy je coraz lepiej kontrolować – doprowadzać do niskiej aktywności choroby albo remisji, czyli wyciszenia jej objawów. Jednocześnie rozwój technologii medycznych, sztucznej inteligencji i narzędzi takich jak AlphaFold przybliża nas, moim zdaniem, do możliwości wyleczenia nawet tych chorób, które dziś uznajemy za niewyleczalne. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że być może już niedługo będziemy potrafili je wyleczyć albo przynajmniej wprowadzić każdego pacjenta w remisję. Mam nadzieję, że tak właśnie stanie się również w reumatologii – podkreśla lekarz.
Nie każdy ból stawów oznacza reumatyzm
Skoro reumatologia nie jest specjalizacją wyłącznie dla seniorów, skąd wzięło się takie przekonanie? Zdaniem lekarza częściowo odpowiada za to specyfika polskiego systemu ochrony zdrowia. Do reumatologów trafia bowiem wiele osób starszych z chorobą zwyrodnieniową stawów czy osteoporozą – schorzeniami, które w wielu przypadkach mogą być prowadzone w podstawowej opiece zdrowotnej.
– To nie są choroby zapalne o podłożu immunologicznym. W bardziej rozwiniętych systemach medycznych podstawowymi przypadkami zwyrodnienia czy osteoporozy zajmują się lekarze podstawowej opieki zdrowotnej. Do reumatologa powinny trafiać przede wszystkim przypadki trudne diagnostycznie lub wymagające specjalistycznego leczenia – mówi.
Podobnie jest z dolegliwościami pojawiającymi się w okresie menopauzy. Bóle stawów i mięśni nie zawsze oznaczają chorobę reumatyczną. Mogą mieć związek ze zmianami hormonalnymi i spadkiem poziomu estrogenów.
– Najczęściej trafiają do mnie kobiety, która mają około 45–55 lat. To wiek, w którym przyczyną dolegliwości mogą być hormony, co jest związane z wygasaniem czynności jajników i menopauzą – wyjaśnia.
Nie oznacza to jednak, że każdą taką dolegliwość można z góry przypisać menopauzie. Kluczowa pozostaje właściwa diagnostyka.
Ból, obrzęk i poranna sztywność – na to zwróć uwagę
Co powinno skłonić nas do konsultacji reumatologicznej? Szczególnie ważne są trzy elementy: ból, obrzęk stawów i poranna sztywność.
– Jeżeli mamy sam ból, to raczej jest mało prawdopodobne, żeby był związany z problemem reumatycznym. W naszych chorobach często występuje triada: ból, obrzęk i sztywność poranna – mówi reumatolog.
Istotny jest również czas trwania porannej sztywności. Jeśli trwa ona krócej niż 30 minut, częściej wiąże się ze zmianami przeciążeniowymi lub zwyrodnieniowymi. Jeżeli trwa ponad 30 minut, a szczególnie ponad godzinę, warto skonsultować się z lekarzem.
– Dłuższe czasy zawsze skłaniają nas ku temu, żeby zgłosić się do reumatologa – podkreśla.
Każdy przewlekający się ból powinien być jednak potraktowany jako sygnał alarmowy i skonsultowany przynajmniej z lekarzem podstawowej opieki zdrowotnej.
W reumatologii najważniejszy jest wywiad
Wizyta u reumatologa może być długa, ponieważ prawidłowa diagnoza wymaga szczegółowego wywiadu. Pacjent powinien wiedzieć, od kiedy ma objawy, które stawy bolą i puchną, jak długo trwa poranna sztywność oraz czy występują inne niepokojące symptomy.
Lekarz pyta między innymi o zmiany skórne, nadżerki w jamie ustnej, wypadanie włosów, objaw Raynauda, suchość oczu i jamy ustnej, osłabienie mięśni, przebyte infekcje, złamania, operacje, choroby przewlekłe i przyjmowane leki.
– W reumatologii wywiad to około 90 procent sukcesu, a tylko 10 procent to badania dodatkowe – mówi Bartosz Fiałek.
Jak podkreśla, problemem jest także wykonywanie badań „na wszelki wypadek”. Przykładem są przeciwciała ANA, które mogą być dodatnie również u zdrowych osób.
– Nie zlecamy badań tylko dlatego, że są modne. Zlecamy je wtedy, kiedy mamy objawy określonej choroby. Najpierw wywiad, najpierw objawy, najpierw ocena, a potem dopasowanie badań – zaznacza.
Sztuczna inteligencja pomoże lekarzowi, ale go nie zastąpi
Współczesna reumatologia korzysta również z nowych technologii. Lekarz przyznaje, że sztuczna inteligencja może znacząco przyspieszyć dostęp do wiedzy naukowej i analizę publikacji.
– Dobrze wykorzystane narzędzia sztucznej inteligencji pomogą zarówno pacjentom, jak i lekarzom. Rozsądnie i odpowiedzialnie, bo algorytmy, podobnie jak ludzie, również popełniają błędy – mówi.
Jego zdaniem przyszłością medycyny będzie współpraca człowieka z technologią, a nie zastąpienie lekarza przez algorytm.
– Taka hybryda, czyli połączenie lekarza umiejącego korzystać ze sztucznej inteligencji z tą sztuczną inteligencją, to będzie taki lekarz czy medyk przyszłości, który będzie najbezpieczniejszy dla pacjenta – mówi Bartosz Fiałek.
Technologia może przyspieszyć wyszukiwanie i analizowanie badań, ale nie zastąpi doświadczenia, empatii i bezpośredniego kontaktu z pacjentem.
– Lekarz zawsze będzie potrzebny, bo przekazanie jasnym językiem tych wieści, kontakt z pacjentem, odpowiednie zapytanie czy prowadzenie pacjenta zawsze będą potrzebne – podsumowuje reumatolog.